Robert z Basią właśnie wracali do domu świeżo zakupionym używanym samochodem, który godzinę temu nabyli od poprzedniego właściciela w bardzo okazyjnej cenie. Był to 5-letni VW Passat w kolorze granatowym, pięknie błyszczący na słońcu. W pewnym momencie samochód dosłownie „rozkraczył się” na środku drogi. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale trzeba było sprowadzić pomoc drogową. Robert od razu zadzwonił do poprzedniego właściciela, ale ten bezczelnie powiedział mu, że: Przecież w umowie sam Pan podpisał, iż „Kupujący oświadcza, że jest mu znany stan techniczny pojazdu”, a zaraz potem rozłączył się. Po zawiezieniu auta do mechanika okazało się, że koszt jego naprawy wyniesie około 10.000 zł. Ten używany samochód tym razem drogo ich kosztował ...
Nie ulega wątpliwości, że stan techniczny pojazdu jest bardzo istotny, gdy kupuje się używany samochód. Nie mniej jednak jako prawnik mogę stwierdzić, iż dużo ważniejszy od stanu technicznego nabywanego środka lokomocji jest jego stan prawny.
Dlatego też oględziny samego pojazdu radzę poprzedzić sprawdzeniem jego stanu prawnego. Jeśli bowiem okaże się on z jakiegokolwiek względu podejrzany, to proszę w ogóle zrezygnować z oglądania samochodu, gdyż szkoda na to czasu.
Trzeba bowiem mieć na uwadze to, że nawet jeśli pojazd jest w złym stanie technicznym to najczęściej – mniejszym bądź większym kosztem – można go jednak jakoś naprawić. Natomiast z reguły nie da się „naprawić stanu prawnego” samochodu – nawet jeśli byłby on w idealnym stanie technicznym (tzw. „igła”). A pułapek prawnych może być tu wiele, z czego zwrócę uwagę na kilka z nich.
🎙️ Sprawdź numer VIN
Jeśli miałbym wskazać jedno absolutnie obowiązkowe działanie jeszcze przed obejrzeniem używanego auta — to byłoby właśnie to: sprawdzenie numeru VIN.
VIN, czyli Vehicle Identification Number, to coś w rodzaju „numeru PESEL” Twojego przyszłego samochodu. Unikalny, 17-znakowy kod, który mówi prawdę o pochodzeniu, historii i często… o problemach pojazdu.
O podanie numeru VIN możesz poprosić sprzedającego jeszcze przed obejrzeniem pojazdu, np. w trakcie pierwszej rozmowy telefonicznej.
Dlaczego to takie ważne?
Bo dzięki niemu możesz:
- Sprawdzić, czy pojazd nie był kradziony.
- Zobaczyć jego historię serwisową — o ile była uczciwie prowadzona.
- Dowiedzieć się, czy nie uczestniczył w poważnym wypadku.
- Porównać deklarowany przebieg z faktycznym (tu niestety często wychodzą kłamstwa).
- Zweryfikować, czy sprzedający to na pewno jego właściciel, a nie np. osoba „pożyczająca” auto na sprzedaż z wypożyczalni, leasingu czy banku.
I teraz uwaga praktyczna: sam VIN to za mało — musisz go sprawdzić w wiarygodnym źródle. Możesz to zrobić za darmo np. przez CEPiK, jeśli pojazd był zarejestrowany w Polsce, albo za opłatą w zagranicznych bazach danych, jeśli to auto z importu.
Pamiętaj też: jeżeli sprzedawca nie chce podać numeru VIN przed oględzinami, zasłania się „ochroną danych”, coś kręci… 🚩 To już jest pierwsza czerwona flaga. Lepiej nie tracić czasu.
Bo — jak często powtarzam — stan techniczny da się naprawić, stan prawny już nie.
Zbadanie stanu prawnego samochodu
Jeżeli kupujemy używany samochód to pierwszą czynnością – jeszcze przed zbadaniem jego stanu technicznego, jazdą próbną czy też stacją diagnostyczną – powinno być dokładne sprawdzenie dokumentów dotyczących pojazdu, w tym przede wszystkim dowodu rejestracyjnego. A tu można wyczytać kilka istotnych rzeczy.
🎙️ Sprawdź, kto jest właścicielem pojazdu
To może wydawać się banalne, ale… często o tym zapominamy. A przecież kluczowe jest to, czy osoba, która chce Ci sprzedać samochód, ma w ogóle do tego prawo.
Zdarza się, że auto sprzedaje nie właściciel, a np. jego kolega, znajomy albo ktoś z rodziny. Czasami usłyszysz: „Właściciel nie mógł dziś przyjechać, ale dał mi pełnomocnictwo”. Albo: „Samochód jest na żonę, ale wszystko ogarniemy”.
Brzmi znajomo? I niestety — często ryzykownie.
Zatem co zrobić?
- Sprawdź dane właściciela w dowodzie rejestracyjnym.
- Porównaj je z danymi osoby, z którą rozmawiasz.
- Jeśli to nie ta sama osoba — żądaj pisemnego pełnomocnictwa z notarialnym poświadczeniem podpisu, a nie jakiegoś wydruku z internetu.
Pamiętaj: umowa zawarta z osobą nieuprawnioną może być po prostu nieważna. A wtedy ani samochodu, ani pieniędzy.
A jeśli auto pochodzi z leasingu, wynajmu długoterminowego, albo jest zabezpieczeniem kredytu — to nawet właściciel może nie mieć prawa go sprzedać. Dlatego warto zapytać wprost: czy auto nie jest „obciążone” żadnym finansowaniem.
Bo może się okazać, że oprócz auta… kupujesz sobie problem.
Sprawdź, czy na aucie nie ma zastawu rejestrowego
To jeden z tych punktów, który wiele osób pomija, a który może Cię naprawdę dużo kosztować. Nawet jeśli wszystko wygląda dobrze: właściciel jest jeden, auto jest sprawne, VIN się zgadza – to i tak może się okazać, że… nie należy w pełni do osoby, która Ci je sprzedaje.
Dlaczego?
Bo samochód może być zabezpieczeniem kredytu albo leasingu. Czyli – mówiąc prosto – został kupiony na raty, które jeszcze nie zostały spłacone. A wtedy bank albo leasingodawca ma do niego pierwszeństwo.
Jeśli kupisz taki samochód – nawet w dobrej wierze – możesz stracić nie tylko auto, ale i pieniądze. A dochodzenie swoich praw w sądzie będzie długie, kosztowne i bardzo niepewne.
Dlatego istotnym jest, aby zwrócić uwagę na to, czy w dowodzie rejestracyjnym oglądanego samochodu nie ma wpisanego tzw. zastawu rejestrowego (np. na rzecz banku). Jeśli więc tam jest wpisany zastaw rejestrowy, to często lepiej od razu zrezygnować z zakupu (chyba, że z jakiegoś powodu szukasz akurat takiego pojazdu). Jeżeli bowiem kupisz to auto to możesz mieć potem duży problem.
Zastaw polega bowiem na tym, że wierzyciel może dochodzić zaspokojenia z rzeczy bez względu na to, czyją stała się własnością.
Co to w praktyce oznacza? Otóż może być przykładowo tak, że Twój sprzedawca samochodu wcześniej zaciągnął jakiś kredyt pod zastaw tego auta, które Ty chcesz kupić. Następnie nie spłacił on tego kredytu i dlatego też bank może zaspokoić swoje należności np. zabierając zakupione auto i sprzedając je na licytacji. Zastaw jest więc podobny do hipoteki, tyle że hipoteka dotyczy nieruchomości, zaś zastaw – rzeczy ruchomych.
Oczywiście może się zdarzyć, że ktoś nie zdążył wykreślić zastawu na samochodzie, ale szkoda na to Twojego czasu, gdyż jest wiele wspaniałych aut bez takiego wpisu.
Co zatem zrobić?
✅ Sprawdź, czy w dowodzie rejestracyjnym auta nie ma wpisanego zastawu rejestrowego.
✅ Sprawdź Centralny Rejestr Zastawów Rejestrowych.
✅ Wejdź na stronę historiapojazdu.gov.pl i podaj VIN – często znajdziesz tam informacje o ewentualnym finansowaniu.
✅ Zapytaj właściciela, czy auto było finansowane, i poproś o potwierdzenie zakończenia umowy leasingu lub kredytu.
Jeśli coś Ci się nie zgadza albo widzisz, że ktoś unika odpowiedzi – lepiej się wycofać, zanim będzie za późno.
Bo – pamiętaj – stan techniczny można naprawić. Ale prawne obciążenie auta to problem, którego możesz nie rozwiązać nigdy.
Z kim powinniśmy zawrzeć umowę?
Kolejną istotną rzeczą jest to, aby zwrócić uwagę na pozycję w dowodzie rejestracyjnym: „właściciel”. Zawsze należy poprosić sprzedającego o dowód osobisty i sprawdzić czy jest on rzeczywiście osobą wpisaną do dowodu rejestracyjnego jako właściciel pojazdu.
Pełnomocnik
Jeżeli sprzedający jest pełnomocnikiem właściciela to trzeba go poprosić o okazanie dowodu osobistego i pełnomocnictwa, bardzo dokładnie je przeczytać i ustalić na podstawie treści tego pełnomocnictwa, czy rzeczywiście upoważnia ono go do sprzedaży samochodu w imieniu właściciela.
Radzę tu jednak zachować dużą ostrożność, a w razie jakichkolwiek wątpliwości lepiej jest zrezygnować z zakupu tego auta.
Najlepiej, aby sprzedający w imieniu właściciela posiadał pełnomocnictwo notarialne.
Więcej współwłaścicieli
Jeśli zaś okaże się, że jest dwóch współwłaścicieli to umowę sprzedaży samochodu musisz koniecznie zawrzeć z obydwojgiem z nich. Do prawidłowego przeniesienia własności pojazdu potrzebna jest bowiem zgoda wszystkich współwłaścicieli w postaci ich podpisu. Sam miałem kiedyś analogiczną sytuację, że współwłaścicielami pojazdu był ojciec z synem. Syn twierdził, że jego ojciec jest za granicą, ale on „może się za niego podpisać, bo Tato zgadza się na sprzedaż”.
Nie gódź się na to pod żadnym pozorem, bo jest to przestępstwo fałszerstwa (o tym opowiada odcinek 15. tego bloga). Prawo dopuszcza natomiast taką możliwość, że nieobecny współwłaściciel zostawi pełnomocnictwo do sprzedaży auta innej osobie (może to być np. drugi współwłaściciel).
🎙️ Umowa zakupu auta – 5 rzeczy, które muszą się w niej znaleźć
Kupno używanego auta bez porządnej umowy to jak wyruszenie w daleką podróż bez mapy. Niby może się udać… ale jak coś pójdzie nie tak, to zostajesz z niczym. Dlatego dziś powiem Ci o 5 absolutnie kluczowych elementach, które muszą znaleźć się w umowie zakupu pojazdu.
🔹 1. Dane stron – dokładne i zgodne z dokumentami
Brzmi banalnie, ale uwierz – wiele osób to lekceważy.
Zawsze wpisz pełne dane: imię, nazwisko, adres zameldowania/zamieszkania, PESEL lub numer dowodu osobistego – zarówno sprzedającego, jak i kupującego.
Jeśli kupujesz od firmy – pełna nazwa, NIP i dane osoby reprezentującej te firmę.
Błędy w danych to furtka dla kombinatorów.
🔹 2. Dane pojazdu – szczegółowe, jak w dowodzie rejestracyjnym
Numer VIN, marka, model, rok produkcji, numer rejestracyjny, przebieg, pojemność silnika, kolor – wszystko dokładnie tak, jak w dokumentach auta.
Jeśli jakiekolwiek dane się nie zgadzają – zatrzymaj się i sprawdź, czy nie ma tu czegoś podejrzanego.
🔹 3. Cena i sposób zapłaty
Wpisz dokładnie ustaloną cenę. Nawet jeśli część gotówką, część przelewem – rozpisz to.
Zaznacz też, kiedy i w jaki sposób nastąpiła zapłata:
np. „Sprzedający potwierdza otrzymanie kwoty w dniu podpisania umowy – gotówką.”
To może Cię uchronić przed późniejszymi roszczeniami typu: „on nie zapłacił”.
🔹 4. Oświadczenia sprzedającego
To kluczowy punkt. W umowie powinny znaleźć się zapisy typu:
– „Pojazd stanowi własność sprzedającego i nie jest obciążony prawami osób trzecich”,
– „Pojazd nie jest przedmiotem postępowania egzekucyjnego, nie figuruje w rejestrze pojazdów kradzionych”,
– „Sprzedający oświadcza, że pojazd nie był używany jako taksówka / pojazd flotowy / powypadkowy” – o ile to prawda.
Jeśli potem okaże się, że sprzedający kłamał – masz punkt zaczepienia.
🔹 5. Data i miejsce podpisania umowy oraz czytelne podpisy obu stron
Nigdy, przenigdy nie bierz samochodu „na gębę” albo na „później coś dopiszemy”.
Bez podpisu – umowy nie ma. A bez umowy nie ma dowodu.
Zawsze miej kopię – podpisaną przez obie strony.
💡 Dodatkowa wskazówka:
Rób zdjęcia dokumentów i pojazdu w dniu zakupu. To dodatkowe zabezpieczenie – i dla Ciebie, i na wypadek ewentualnego sporu.
Kupno od „obcokrajowca” zamiast handlarza
Być może spotkałeś się z taką propozycją od handlarza samochodami: „Nie wpisuj mnie jako sprzedającego, to tylko pośrednictwo”.
Należy bardzo uważać na częstą praktykę stosowaną przez handlarzy samochodami, którzy sprowadzają auta z zagranicy. Często przedstawiają oni do podpisu umowę (czasami w dwóch językach), w której po stronie sprzedającego jest jakiś Niemiec, zaś po stronie kupującego jest puste miejsce na Twój podpis.
Co się stanie, jeśli podpiszesz taką umowę? Otóż oznacza to, że kupiłeś używany samochód bezpośrednio od tego Niemca, zaś handlarza samochodami w ogóle nie było w tej transakcji.
Jeśli więc samochód zepsuje się i będziesz chciał odstąpić od tej umowy, to nie odzyskasz żadnych pieniędzy od handlarza, który Ci faktycznie sprzedał to auto, bo formalnie nie był on stroną tej transakcji.
Jeżeli więc handlarz proponuje, że podpiszecie umowę „na poprzedniego właściciela” (np. Niemca, którego nie ma na miejscu), to sygnał alarmowy.
Nigdy nie podpisuj umowy z osobą, która realnie nie bierze odpowiedzialności za transakcję. Jeśli coś pójdzie nie tak, nie będziesz miał kogo pociągnąć do odpowiedzialności.
Warto mieć wcześniej przygotowaną umowę
Na koniec radzę też przyjechać do sprzedającego już z gotową własną wersją umowy i postarać się „narzucić” mu ją do podpisu. Z reguły bowiem sprzedający ma już przygotowaną swoją wersję umowy, która niekoniecznie będzie dla nas korzystna.
Na temat umów i związanych z nimi pułapek napisałem w 30. odcinku mojego bloga pt. „Mój „Dekalog” dotyczący umów – 10 rzeczy, na które warto zwrócić uwagę przy zawieraniu umowy, aby Cię nie oszukano” – czytaj.
Podsumowanie
Kupno używanego auta nie musi być ryzykowną przygodą – o ile wiemy, na co zwrócić uwagę. Zamiast zachwycać się lakierem czy „igłą pod maską”, zacznijmy od sprawdzenia numeru VIN, dokumentów i przeszłości prawnej pojazdu.
Weryfikacja właściciela, długu czy ewentualnego zastawu to nie fanaberia, lecz konieczność. Dobrze napisana umowa to z kolei gwarancja, że nie kupujemy problemu.
Pamiętaj – stan techniczny można naprawić. Stan prawny? Zazwyczaj już nie.
Postaw mi kawę
To tyle na dzisiaj. Na zakończenie ma do Ciebie prośbę. W prowadzenie tego bloga i podcastu wkładam sporo serca i czasu. Treści te są dostępne za darmo, a przygotowując je zazwyczaj popijam kawę (a uwielbiam kawę!).
Jeśli uważasz je za wartościowe, a chcesz wesprzeć moją działalność w internecie, to… możesz mi postawić wirtualną kawę!
Odbywa się to za pomocą platformy BuyCoffee.to.
Szczegóły znajdziesz w linku poniżej. Klikając w ten link przejdziesz do mojego profilu, gdzie w prosty sposób możesz postawić mi kawę. Klikając w ten link przejdziesz do mojego profilu, gdzie w prosty sposób możesz postawić mi kawę.
Jeżeli podoba Ci się idea niniejszego bloga to proszę o jego udostępnienie, polubienie lub skomentowanie – dzięki temu ma on szanse dotarcia do szerszego kręgu odbiorów, a być może wśród nich są osoby, które bardzo potrzebują zawartych w nim informacji. Polecam także zapisanie się na mojego Newslettera – wtedy nie umknie Ci żaden odcinek tego bloga, a także polubienie mnie na Facebook-u.
Powyższe zdjęcie wykonałem w Hawanie – stolicy Kuby.
Copyright © 2019-2025 Rafał Ganowski
